Muzyka jak niunia musi wzbudzać podziw, żeby moje zwrotki lubiły w nią wchodzić
by sonar on września.16, 2009, under Dalej wierze, Download, Muzyka, Życie
16 września to podobno dzień specjalny, ale dlaczego? Szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia. Zaraz… Mówili w telewizji właśnie, że to przez to, że jakiś Sławek nową notkę napisał
Pisałem tutaj naprawdę dawno temu. Przez ten czas kiedy nie mieliście przyjemności czytania moich wypociń stało się i dużo i mało.
25 lipca tego roku wypuściłem wreszcie moją solówkę “Sonar - Dalej wierzę LP 2008-2009″. Do ściągnięcia ze strony płyty dostępnej pod adresem www.dalejwierze.chwpodziemie.pl. Wspomnę w tym miejscu, że płyta jest do kupienia w postaci fizycznej za przysłowiowe kilka groszy (10zł), za które dostajesz wytłoczoną płytę, kolorową dwustronną okładkę z przodu, i z tyłu. Całość w grubym opakowaniu. Krążek powstawał przez rok i widać na nim strasznie duże różnice w stylu i pewności głosu. Osobiście jestem z niej zadowolony, ale jak wiadomo “jeszcze się taki nie urodził, który by każdemu dogodził”. Cieszy mnie fakt, że większość komentarzy to nie czcze “Spoko”, ale naprawdę mądre i przemyślane sądy. Ludzie dzwonią, piszą i to mnie cieszy. Jest też gremium osób, którym moja produkcja nie przypadła do gustu i hm… To też mnie cieszy. Plany wydawnicze na najbliższe miesiące? Oczywiście “2eS Projekt - Poznaj swe oblicze LP”, która swoją premierę powinna mieć na początku 2010 roku i zapewniam Was - nikt nie będzie zawiedziony tą produkcją. Następnie projekt niespodzianka, która powinna być miłym prezentem pod choinkę o ile oczywiście będę miał tyle czasu. Usłyszycie mnie jeszcze na kilku gościnnych produkcjach (ostatnia to “Chatson/WuErBe - Słowa prawdy” do ściągnięcia ze strony płyty www.slowaprawdy.pl).
Studia - picie, picie, picie. Wracam na nie w wielkim stylu. Postanowiłem sobie, że będę w tym roku mieszkał na akademiku. Brzmi groźnie dla mojej wątroby i dla firmy Durex. Na tym blogu będę prowadził ścisłą listę spożywanych trunków, tak z ciekawości. Dostałem się jeszcze na UJ na Geologię i ciekawi mnie jak to będzie wszystko wyglądać to całe godzenie dwóch uczelni.
Praca, jak to zwykle w wakacje nie daje takich zysków jak powinna. Klienci jeżdzą na wakacje, biorą urlopy, pośrednicy tak samo. Wszystko to sprowadza się do tego iż opóźnia się termin wpłat na moje, odchudzone do granic możliwości, konto. Planuję od października zrobić mała rewolucję, ale że to jest jak narazie tylko plan postanowiłem Wam nie zdradzać szczegółów.
Powrót do studiowania dało mi do myślenia i doszedłem do wniosku, że nadszedł czas zmian. Trzeba będzie zerwać z niektórymi nadziejami i możliwościami, które dotychczas miałem. Nie będzie to łatwe i przyjemne, ale jak wiadomo, żeby coś zyskać trzeba coś stracić, a chowając głowę w piasek nie robi się żadnego kroku do przodu.
Już za parę dni możecie się spodziewać nowego wpisu, bo jak narazie muszę lecieć.
W nieustającym gąszczu wrażeń
by sonar on kwietnia.23, 2009, under Bez kategorii
Szmat czasu minął od naszego ostatniego spotkania tutaj. Postanowiłem dzisiaj coś napisać przy okazji Lanego Poniedziałku. Wody strumieniem o poranku uświadomiłem sobie pewną rzecz, a mianowicie to, że tak na dobrą sprawę sam jestem już notorycznie zlewany przez mniej lub bardziej bliskie mi osoby. Momentami zastanawiam się gdzie podziały się ich oblicza, które miały dla mnie chwilę czasu, które poradziły coś, które wysłuchały moich słowotoków, które były blisko bo były bliskie… Zamiast nich widzę tylko powykrzywiane przez grymas niesmaku twarze pełne obcych mi blasków o których istnienie nigdy bym ich nie posądził. Czas płynie i razem z nim w odmętach rwącego upływu sekund giną wszystkie emocje i kontakty. Ci dla których jeszcze wczoraj byłem w stanie oddać ostatni grosz dziś pokazują, że “fajnie, że coś tam mi kupiłeś, ale teraz spadaj, bo mi już nie jesteś potrzebny”. Trzeba się zacząć przyzwyczajać do takich rzeczy… Ot, taki psi los.
Mam już wszystko, więc to pora umierać.
by sonar on stycznia.17, 2009, under Dalej wierze, Muzyka, Życie
Nie pisałem tutaj już dawno. Tak na dobrą sprawę to pierwsza notka w nowym 2009 roku. Do tego roku ze starego wstąpiłem jako człowiek mądrzejszy od tego, który jeszcze rok wcześniej nie miał tylu problemów? Miał wtedy o cztery bliskie osoby więcej, a teraz… Ich już nie ma dla mnie. Z własnego lub z niezależnego od nich powodu. Rzeczy, które ze sobą wniosłem do tych świeżych dwunastu miesięcy to… Długi i problemy. Podobno lata przestępne sa pechowe, co zresztą pokazuje najlepiej tamten rok, a te trzy pozostałe są tymi “lepszymi”. Czy to jest prawda? Odpowiedzieć będę mógł dopiero za trzydzieści sześć miesięcy od dzisiaj.
Płyta się opóźnia. Raz przeziębienie, potem wojaże po kraju, potem praca, potem brak czasu… I tak się ciągle wszystko odwleka. Czekam na wokale gości. Czekam… I czekam. Spływają powoli, ale naszczęście spływają
To nie jest jednak ich wina, że płyta dalej zalega na dysku w studiu. Zobaczycie jednak, że jak ją skończę to kilka razy ją przesłuchacie. Pamiętajcie moje słowa.
W pracy… Chujnia. Czarne chmury zawisły nad moim stanowiskiem, a skąd się wzieły? Wiem skąd, albo raczej od kogo. Nie można jednak kogoś winić o instynkt samozachowawczy. Ale i tak się wkurwiam.
Problemy na każdym kroku powstają, następnie piętrzą się i zwalają na moją głowę. Może jak zaczne chodzić na paluszkach to ich będzie mniej? Może…
Narazie kończę, bo za chwilę leci interesujący film w tv. Narazie więc trzymajcie się ciepło. Ema.
Nowy wpis
by sonar on grudnia.09, 2008, under Dalej wierze, Muzyka, Życie
Czas płynie i mija, a z nim mijają moje marzenia i nadzieje. Czuję się taki zagubiony w tym wszystkim co mnie otacza, co się ostatnio działo i dzieje. Szukam wyjścia, mam już drzwi, ale nie ma klamki. Stawiam temu wszystkiemu czoło codzień i już sam nie wiem co to będzie. Na 12 do roboty, na 4h tylko, ale jakoś nie chce mi się nic jak pomyśle, że czeka mnie praaaca.
Nie wysypiam się ostatnio prawie w ogóle. Kładę się o 23 lub 1 w nocy i nie mogę zasnąć. Czekam i czekam i czekam, aż nastanie moment kiedy Morfeusz łaskawie mnie przytuli. Najczęściej gdzieś koło 4 albo 5 sobie o mnie przypomina.
Nie dawno były Mikołajki
Co przyniósł Wam ŚW? Mi dał rózgę na “Nową Drogę Życia”. Cholerstwo się nie mieści w domu więc postawiłem to cudeńko przed domem. Wyglądem przypominać może świerk, ale nie dajcie się zmylić - to rózga ![]()
Postanowiłem gdzie spędzę święta…
Znalazłem ostatnio (robiąc porządki w płytach) moją książkę, a przynajmniej jej pierwsze rozdziały. Przeczytałem ją z zapartym tchem i postanowiłem, że usiądę i ją dokończę za jakiś czas. Dokończę to może złe słowo, raczej, będę pisał dalej.
Przeziębiłem sie kurwa. Szlag chce mnie trafić - z każdej strony już atakował, ale żeby posunąć się do uderzenia w moje gardło? Skandal. Tym bardziej, że przecież płyta już wkrótce powinna śmigać na rapidach i innych tego typu serwerach. Skoro już jesteśmy przy tym temacie. Nagranego i zmasterowanego materiału jest już 14tracków co daje ponad 50minut muzyki. Czekam jeszcze na dogranie się dwóch gości i będzie można zamykać materiał (oczywiście nie wspominam o tym, że sam jeszcze dogrywać będę kilka nutek). Planowałem puścić to 15grudnia… Będzięcie to mieli jako prezent pod choinkę ![]()
Przyznam się… Jestem już tym wszystkim tak zmęczony… Tak bardzo zmęczony…
Maszyna czasu
by sonar on grudnia.03, 2008, under Bez kategorii
Tak jakoś ostatnio mam, że nie mogę się na niczym skupić. Wszystko traci jakikolwiek sens. Chciałbym móc się przenieść o jakieś trzydzieści lat do przodu. Wszystko by się uprościło. 50-siątka to wiek w którym spokojnie można żyć. Nie ma prawie żadnych niewiadomych w codziennym bycie. Jasno określona jest każda rzecz. Nie ma żadnych wątpliwości. Chciałbym, ale niestety nie da się tego zrobić.
Uświadomiłem sobie przed chwilą na czym stoję i szczerze? Mam serdecznie wszystko w chuju! Może brzmi to brutalnie, ale tak jest. Nic nie idzie po mojej myśli, jedyne co mi się jeszcze nie sypie to tynk ze ścian (czego nie jestem w 100% pewien). Jedno wiem - nie chce mi się już dłużej tkwić w tym wszystkim, co ciągnie mnie cały czas w dół. Ci co kiedyś wyciągali mnie, całego umazanego błotem, za uszy z najgorszych dziur sami teraz podkładają mi nogi i sami pchają mnie w miejsca gdzie jest najgłębiej. Każdą sytuacją kopią po splocie tak, żebym pamiętał gdzie jest moje miejsce i jaka jest moja wartość (znikoma, bo znikoma, ale zawsze coś). Trochę się może nakręciłem z wartościami mojej persony, ale niestety takie odnosze ciągle wrażenie. Kiedyś czułem, że komuś jestem do czegoś potrzebny, że daję radość, że jestem powodem do szczerego uśmiechu. A teraz? Jestem złem koniecznym, śmierdzącym jajkiem które nie powinno znać prawdy, powodem do kolejnych roztrzęsionych nerwów, w końcu powód do opuszczenia rąk jak po przegranej walce.
Walka - sam chciałem walczyć, ale teraz widzę, że to nie ma sensu. Zresztą więcej na ten temat będzie na płycie. Tam się jeszcze bardziej otwieram i pokazuje swoje oblicze. Intryguje mnie jedna rzecz w rapie. Na codzień jestem totalnym pojebem (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), śmieję się i rzucam żartami na lewo i prawo. Maska stworzona? Nie. Taki byłem kiedyś, dawno. Teraz tym “kiedyś” zakrywam swoje aktualne Ja. To, które widzi bezsenns tego wszystkiego, które wie, że to w co chce wierzyć już nie istnieje (zadaje sobie pytanie czy kiedykolwiek istniało naprawdę?), które ma świadomość, że wszystko co miał wyślizguje mu się z rąk. W kawałkach tego nie potrafię już oddawać… Może kiedyś wróci uśmiechnięte alterego? W tym momencie polecam Wam przesłuchać kawałek KaWu&Krizman - Nie zaufam, który ostatnio buja mnie cały czas, może dlatego, że gdy go słyszę czuję się jakby ktoś nagrywał o mnie?
Zaraz chyba wbije do studia i nagram kawałek Osaczony, bo akurat popadłem w idealny ku temu nastrój. Szkoda…
Miałem początkowo o tym niepisać, ale postanowiłem jednak o tym skrobnąć. Bardzo wiele osób skomentowało mi mój ostatni wpis na devie na gg. Szczerze, za wszystkie opinie dziękuję i nie skłamię, jesli powiem, że daliście mi zastrzyk energii. Pozytywnej energii.
Znowu w życiu mi nie wyszło, znowu w życiu jestem sam
by sonar on listopada.29, 2008, under Dalej wierze, Muzyka, Życie
Lecą dni, lecą kartki z kalendarza, a ja dalej tkwię w nicości. Pracuję, narazie przynajmniej, bo przyznam szczerze - nie jest to to co myślałem, że będzie. Zamiast targać grafikę zajmuję się jakimiś “robotami” informatycznymi. Eh… Najgorsze jest to, że po tych ośmiu godzinach w biurze jestem tak wyssany, że nie mam na nic dosłownie sił.
Grafika… Ludzie wiszą mi “piątkę i kilka zer”, ale kiedy to do mnie spłynie? Chyba nieprędko. W tym momencie mam przed oczami listę na co potrzebuję hajsu. Na:
- Węgiel
- Opłaty
- Ciuchy
- Zaległe kredyty
- Opłaty spadkowe
- Długi
- I jeszcze jakieś pomniejsze “intencje”
Jak widać, nie jest za ciekawie. Perspektywa zmian też nie najlepsza.
Zostałem sam… “Mam już dość, nie chce nawet wstawać z łóżka; bo odszedł ktoś po kim została pustka”. Jestem singlem, frajerem, czy jak to jeszcze można nazwać. Jestem sam. Samotny tak jak od dawna nie byłem… Napiszę o tym kiedyś coś więcej.
Płyta. Dalej wierze ma już 45minut nagranego i ukończonego materiału. Niestety, nie będzie tylu gości na ilu liczyłem. Dlaczego? Jedni olali mnie po całej linii, inni szukają korzyści w kontaktach tylko dla siebie, a reszta… Po prostu nie mają czasu. Do jakiej grupy kto się zalicza wie: ta osoba i ja.
Kilka dni, w które można wliczyć dzień dzisiejszy też to pasmo nieustających złych nowin. Dowiedziałem się ile prawdy jest w prawdzie. Ile warte są ważne słowa - ile w ogóle jest ono warte. Honor stracił w moich oczach wiele punktów, jako dogmat, który kiedyś uważałem za świętość. Zdania powiedziane w momentach uniesień, powiedziane tak tylko dla picu, czy wykorzystywane dla własnych korzyści. Uświadomiłem sobie, że tak na dobrą sprawę to każdy mnie okłamał. Na każdego mam kwit, którym mógłbym wypalić mu kłamliwy język i załgane oczy. Nikt nigdy nie powiedział mi całej prawdy. Nikt. Nikt. Nikt… Niszcząca świadomość, ale pokazuje ile co jest warte i ile ja warty jestem ja dla danej persony. W takich momentach najchętniej pierdolnęłoby się wszystkim i wyjechało, nie wiem, w Bieszczady? Chce o tym rozmawiać, by znów za chwile połykam myśli i słowa, żeby ich nie wypluć. Teraz nimi rzygam. Niszczy. Fakt, gdy ktoś w żywe oczy kłamie i świadczy nieprawdę, z jeszcze bardziej jadowitym uśmieszkiem, który ma mnie przekonać do “prawdy”. Jedno słowo - prawda. Jedno słowo, a takie trudne do nauczenia. Jedno słowo - bezcenne, a dla wielu warte tyle co nic.
Na okładce, z tyłu płyty będzie napis. Napis, który odda istotę tego co teraz czuję, ale co to będzie dokładnie - zobaczycie jak dostaniecie cdka w łapy, albo ściągniecie z neta.
Jak narazie… Lecę w dal i otchłań. Ema.
Wystarczy jedna nutka, jak w “Jaka to melodia”.
by sonar on listopada.10, 2008, under Dalej wierze, Muzyka, Życie
Dzisiaj postanowiłem pokazać jaki materiał (mniej więcej) będzie na płycie, która cały czas jest w trakcie składania. Oto dwa z nich:
Sonar - Ile warta jest prawda?
Motywacją do napisania tego numeru była nieprzyjemna sytuacja. Dowiedziałem się wtedy, że tak na dobrą sprawę nawet te najbliższe z bliskich mi osób nie są do końca takie szczere względem mnie. Bolało i chyba nigdy nie przestanie.
Sonar - Brakuje sił
Kawałek w którym wyciągnąłem najbardziej skrywane myśli gdzieś tam w środku głowy i serca. Nie wieje optymizmem - to fakt, ale wg mnie to jest jeden z moich lepszych tekstów.
Zachęcam do ściągania, odsłuchiwania i komentowania.
Google kradziejem?
by sonar on września.05, 2008, under Przeglądarki
Ostatnio podczas wizyty kumpla dowiedziałem się o nowym cudzie googli. Przeglądarka Chrome (którą można pobrać stąd), bo tak nazywa się to cudo jest całkiem całkiem. Poprawnie interpretuje składnie i zajmuje tyle co nic na dysku. Dodatkowo zapierdziela jak mała motorówka i to wszystko za darmo! Pytanie: Czy napewno? Zaraz do tego wrócimy. Pomysłowe jest połączenie pola adresu z wikipedią, co przyśpieszy przeszukiwanie sieci. Brakuje (jak narazie) pola z wyborem strony którą chcielibyśmy przeszukać, a co wg mnie jest straszną biedą, bo pole to stało się standardem jeśli chodzi o przeglądarki. Odpalając ją po raz pierwszy odniosłem wrażenie, że mam przed sobą młodego, nierozwiniętego (wersja beta :P) klona opery. Nie powala, ale też nie odpycha. Jednym słowem - czekam na więcej. Ale…
Wczoraj, podczas rozmowy na temat tej przeglądarki doszukiwaliśmy się jakiegoś haczyka, który przecież musi być w tym “darmowym” cacku od google. Pytanie było - jaki to hak? I oto mamy: “Zgłaszając, publikując lub wyświetlając treść, Użytkownik udziela Google stałej, nieodwołalnej, ważnej na całym świecie, nieodpłatnej i niewyłącznej licencji na reprodukcję, adaptację, modyfikację, tłumaczenia, publikację, publiczne odtwarzanie, publiczne wyświetlanie i rozpowszechnianie wszelkiej Treści zgłaszanej, publikowanej lub wyświetlanej w Usługach lub za ich pośrednictwem.”. Celnie ujął to mój kumpel mówiąc, że wygląda to jakby google chciały przywłaszczyć sobie zawartość sieci. Powyższy fragment regulaminu oznacza skrótowo to: dodając tą notkę przez chroma google mogą zrobić z tym wpisem wszystko! Od tłumaczenia tego na armeński do publikacji tego w playboyu. Jednym słowem używając przeglądarki google odstępujemy część praw autorskich od tego co wysyłamy w sieć. Dramat! Obawiam się czy jeden z większych potentatów internetowych nie napyta sobie tym biedy. Akcja AntyGoogle, GoogleStop brzmi w tym momencie groteskowo i mało prawdopodobnie, ale kto wie…
Wstępna tracklista
by sonar on sierpnia.31, 2008, under Dalej wierze, Muzyka
Nadszedł dzień kiedy postanowiłem wypuścić ogólnodostępną tracklistę mojej nadchodzącej płyty. SONAR - DALEJ WIERZE, będzie zawierała najprawdopodobniej takie tracki niekoniecznie w poniższej kolejności:
01. Intro
02. Dalej wierze
03. Hejterzy
04. Alkoholizm
05. Dla Ciebie
06. Mr Jackle & Mr Hyde
07. Ile warta sie prawda
08. Tak od serca
09. Pamiętnik
10. Miłość, seks i kobiety
11. Piksele
12. Pretensje
13. Sesja
14. Bezsenne noce 2
15. Walka
16. Hey hey hello
17. Spokojnie przez życie
18. Szukając
19. Dom
20. Za hajs
21. Grzeszna
22. Zawsze i wszędzie
23. Lubię, gdy
24. Outro
Nie piszę jakich usłyszycie gości, bo niespodzianki są zajebiste
Dodatkowym smaczkiem tej produkcji jest to, że na płycie znajdą się dwa remixy, jeden będzie remejkiem kawałka z płyty, a drugi starym kawałkiem, który daaawno temu puściłem w obieg. Płyta będzie dostępna w trzech miejscach: w ogólnym dostępie przez neta (mirrorów od zajebania, w tym na chwpodziemie.pl, które ruszyć powinno za jakiś czas), w chrzanowskim chromie za 15zeta, chyba, że znajdę tańszą drukarnie oraz na allegro (link napewno będzie też tutaj). Cóż mogę powiedzieć… Jarać się nie ma narazie czym, więc musicie cierpliwie czekać ![]()
Na powitanie słów kilka
by sonar on sierpnia.14, 2008, under Życie
To pierwszy wpis na devie… Nie założyłem go dlatego, że każdy szanujący się user internetu go posiada, tylko dlatego, że wkurzał mnie blog.pl. Straciłem nawet ochotę na robienie czegokolwiek z moim weblogiem na tymże serwisie. Postanowiłem, że chce mieć wreszcie pełną kontrolę nad tym co i gdzie piszę. I tak powstał mój dev.
Co tutaj będzie? Może jakieś tips&tricks? Nie wiem jeszcze. Nieraz spotkacie się z notką w której będę ział prawie ze wszystkiego z czego tylko się da, żeby w następnej przeczytać jakieś ponure przemyślenia, strzępki myśli, które nawet w jednym małym procencie nie wieją radością i optymizmem. Poczytacie o moich małych szczęściach i wielkich nieszczęściach. O mojej pracy, kontaktach z klientami, a nawet o planach czym się będę zajmował. To czego się aktualnie uczę. To co robię. O tym, że trawę skosiłem. Zastanawiałem się czy nie zrobić niektórych notek na hasło, ale… Jeśli bym tak zrobił to po co? Jedni by się obrażali, że nie dostali hasła, albo będą podejrzewać, że jest tam coś na ich temat (niekoniecznie pozytywnego).
Komentarze… W komentarzach obowiązuje netykieta, etykieta i inne tego typu pierdoły. Nie chce mi się pisać regulaminu, a tym bardziej ściągać go z jakiegoś innego bloga/strony/forum.
Jak widać, blog nie wygląda jakoś powalająco. Ot, zwykły kolejny wordpress. Ale… Do czasu. Mam pomysł jak rozkręcić to koleżeństwo, żebyście mieli dobre wspomnienia, gdy będzie o tym opowiadać za kilkadziesiąt lat swoich wnusiom.
Systematyka w prowadzeniu bloga? Nie. Nie będę obiecywał, że co tydzień będzie super-extra-mendziu-cool notka, bo po co? Na siłe to czasami trzeba się zgadzać na wizytę w kościele. To jest devlog, a nie kościół, chociaż mógłbym powiedzieć, że ma on, w pewnym stopniu, formę konfesjonału.
Wiecie już co bierzecie. Zastanówcie się dobrze…