W nieustającym gąszczu wrażeń

Szmat czasu minął od naszego ostatniego spotkania tutaj. Postanowiłem dzisiaj coś napisać przy okazji Lanego Poniedziałku. Wody strumieniem o poranku uświadomiłem sobie pewną rzecz, a mianowicie to, że tak na dobrą sprawę sam jestem już notorycznie zlewany przez mniej lub bardziej bliskie mi osoby. Momentami zastanawiam się gdzie podziały się ich oblicza, które miały dla mnie chwilę czasu, które poradziły coś, które wysłuchały moich słowotoków, które były blisko bo były bliskie… Zamiast nich widzę tylko powykrzywiane przez grymas niesmaku twarze pełne obcych mi blasków o których istnienie nigdy bym ich nie posądził. Czas płynie i razem z nim w odmętach rwącego upływu sekund giną wszystkie emocje i kontakty. Ci dla których jeszcze wczoraj byłem w stanie oddać ostatni grosz dziś pokazują, że „fajnie, że coś tam mi kupiłeś, ale teraz spadaj, bo mi już nie jesteś potrzebny”. Trzeba się zacząć przyzwyczajać do takich rzeczy… Ot, taki psi los. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.